Marek Bogdoł, maratończyk

„Marzenia są od tego, aby je spełniać”.

Dla Marka Bogdoła wyjazd na maraton do Tokio miał być spełnieniem jednego z jego marzeń. O możliwości startu dowiedział się w sierpniu 2014 r. Jako jeden z 30 Polaków miał pobiec w Japonii już za kilka miesięcy. Pokonanie dystansu maratońskiego jeszcze niedawno było dla niego nie do pomyślenia.

„Odżywiałem się niezbyt zdrowo. Nie uprawiałem żadnego sportu, a wolny czas w większości spędzałem przy konsoli. Postanowiłem się wreszcie za siebie zabrać. Zacząłem ćwiczyć i wkrótce poszedłem na pierwszy trening. Okazało się, że bieganie sprawia mi niesamowicie dużo frajdy. Gdy na mojej szyi zawisł pierwszy medal stwierdziłem, że wkrótce będę to musiał powtórzyć. Mijają kolejne lata, a ja nadal nie mam dosyć” – przyznaje z uśmiechem.

Niestety, w kluczowym momencie przygotowań Marek doznał kontuzji lewego kolana. Start w japońskim maratonie stanął pod dużym znakiem zapytania. Szybko udał się do specjalisty, który zalecił dalszą diagnostykę rezonansem magnetycznym.

„Byłem przekonany, że z wielkiego marzenia zostanie tylko e-mail od organizatora, który poinformował mnie o fakcie dostania się na maraton. Postanowiłem szybko zdiagnozować przyczynę bólu i równie szybko wrócić do regularnych treningów. Szukając pracowni rezonansu magnetycznego wybrałem Resonice. Na termin wizyty czekałem bardzo krótko. Z gotowym opisem od razu wróciłem do ortopedy”.

Na całe szczęście kontuzja nie okazała się poważna. Po kilku tygodniach rehabilitacji Marek  wrócił do biegania, a z Tokio przywiózł nową życiówkę.

Copyright 2018 Resonica. Weszlkie prawa zastrzeżone